Nasz rodzimy sektor mieszkaniowy swój największy rozkwit uzyskał w 2008 roku. Od tamtego czasu odnotowuje się spadek popytu na zakup nieruchomości pod cele mieszkaniowe. Analitycy przewidują że w 2011 roku sprzedanych zostanie o połowę mniej mieszkań niż w roku 2008.
Podobny scenariusz na rynku nieruchomości pojawił się od czasu hossy na rynkach amerykańskich. Po uzyskaniu ogromnej sprzedaży mieszkań ich cena zaczęła drastycznie spadać powodu niskiego popytu. Spadł on o około30%. W następnych trzech latach liczba wydanych pozwoleń na budowę spadła o 70% a sprzedaż mieszkań o połowę. Element zwiększający popyt na zakup nieruchomości na całym świecie ma tylko podobny odnośnik i jest nim powszechny dostęp do usług kredytowych. Po osiągnięciu punktu kulminacyjnego, kiedy to rynek nieruchomości w USA nasycił się przy rekordowo wysokich cenach mieszkań, co stało się barierą dla kupujących był to okres zacieśnienia polityki pieniężnej. Pierwszy rok po osiągnięciu szczytu nie przyniósł wyraźnej zmiany ceny domów. Dopiero dwa kolejne lata przyniosły znaczący spadek cen nieruchomości na rynku amerykańskim. Następnie załamanie finansowe doprowadziło do zdecydowanego spadku cen zamieszkania i domy. O ile nie ma pewności, co do tego że spadek cen domów w USA zbliżył się do końca, o tyle z większym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że rynek budowy nowych domów dotarł w okolice dna. Okazuje się. że rynek nieruchomości załamał się szybciej niż ceny domów.
W Polsce sytuacja zaczyna być bardzo podobna. Szczyt budowlany w Polsce przypadł na rok 2007, wtedy także zanotowano rekordowo wysoką liczbę udzielonych kredytów, zatem bez wątpienia to dostęp do kredytów był akceleratorem tego rynku. Na podstawie takich obserwacji można przewidzieć, że rynek nieruchomości w Polsce znajduje się w fazie rok późniejszej niż w USA.
Tagi: boom budowlany, rynek nieruchomości, sprzedaż mieszkań
Leave a Reply
Musisz być zalogowany żeby móc komentować.